-I pamiętaj Anakinie. Masz się zachowywać przyzwoicie. Lord Prazeodym jest dla nas bardzo ważny. Jeśli będziesz niemiły dla jego córki... Nie chcę wiedzieć co się stanie...
-Ale to bez sensu. Mam tam jechać tylko po to, żeby spędzić czas z jakąś wymalowaną, ubraną w falbanki, rozkapryszoną...
-Anakin.- Obi-Wan posłał chłopcu surowe spojrzenie.- Werana na pewno jest bardzo miłą... Yyy... Grzeczną i wcale nie kapryśną dziewczynką.
-Obi... Serio w to wierzysz? One wszystkie są takie same! A ty niby co będziesz wtedy robić?
-Siostrzenica lorda jest moją... Dobrą znajomą.
-Jasne.- Anakin przewrócił oczami- Znajomą... Tak to się teraz nazywa.
-Anakin nie przeginaj, bo będziesz za karę czyścił banthy.- odparł mistrz, mimo wszystko uśmiechając się. Zmienił się sporo od śmierci Qui Gon Jinna. Spoważniał, zapuścił brodę i ściął warkoczyk- znak padawanów. Młody Anakin miał już szesnaście lat. Zmienił się. Swoimi umiejętnościami znacząco wyprzedzał swoich rówieśników. Winda zatrzymała się. Przywitał ich mistrz Windu i zaprowadził do sali gościnnej. Tam czekał już lord Prazeodym ze swoją córką i siostrzenicą. Starsza- Hansei miała na sobie czarną sukienkę z przylegającymi rękawami, wyciętymi plecami i złotymi wykończeniami. Brązowe włosy miała spięte w kok. Werana miała czerwone włosy sięgające do ramion i grzywkę opadającą swobodnie na czoło. Była dosyć niska jak na swój wiek, za to fioletowa sukienka z bufiastymi rękawami i kokardą na plecach prezentowała się na niej perfekcyjnie. Anakinowi z wrażenia opadła szczęka, ale szybko się zreflektował i grzecznie się ukłonił.
-My z mistrzem Windu udamy się na obrady. Zawołamy was, gdy już wszystko będzie ustalone.- powiedział lord i wraz z mistrzem udał się do sali obok. Kenobi zaraz wziął Hansei pod rękę i udał się z nią do ogrodu. Kiedy już wyszli, Werana złapała Anakina za rękę.
-Śledzimy ich?- zapytała entuzjastycznie. Chłopcu zaraz przypomniał się nakaz Obi-Wana- ,,I pamiętaj masz robić wszystko o co poprosi cię Werana.''
-No, chyba nie mam wyboru.
-To biegnijmy!- krzyknęła dziewczynka i pociągnęła chłopaka za sobą. Jej włosy i suknia powiewały podczas biegu. Anakin zastanawiał się jak to jest możliwe, że taka mała istota, w takiej długiej sukni może tak szybko biec i w dodatku się nie przewrócić. Kiedy znaleźli się już w ogrodzie usłyszeli rozmowę Kenobiego i Hansei. Werana odwróciła się do kolegi i przytknęła palec do ust, dając tym do zrozumienia, że mają być cicho. Chłopiec pokiwał głową i zaczął się skradać. Zobaczył swojego mistrza z kuzynką Werany. Siedzieli na huśtawce ogrodowej. Ona była oparta o jego ramię, a on delikatnie gładził jej włosy. Werana z Anakinem zachichotali. Chyba trochę głośniej niż mieli w zamiarze, bo mistrz natychmiast skierował wzrok na krzew, za którym byli schowani.
-Anakin!
-Werana! Jak możesz?
-Jak ja mogę? Chyba jak ty możesz? Wiesz przecież, że ON jest jedi. Nie możecie być razem.- stwierdziła dziewczynka dumna ze swoich spostrzeżeń.
-Ty-mała-larwo!- krzyknęła Hansei oddzielając wyraźnie każde słowo.- Poczekaj aż powiem twojemu ojcu co ty takiego wyrabiasz ze swoimi kolegami i koleżankami w szkole!
-Co masz na myśli?- zapytała z niepokojem dziewczynka.
-Nie pamiętasz? Ostatni wypad do Terb...
-Dobra, dobra będę cicho!
-No i dobra!
-No i dobra!
-Ej dzieciaki! Chodźcie już!- przerwał kłótnię lord Prazeodym.
Tak, tak wiem kijowe XD Nie musisz od razu krzyczeć ;-; Tak jakoś wzięło mnie na napisanie czegoś głupiego w ten wigilijny wieczór. Mam nadzieję, że się podoba i nie jest takie za bardzo aż dziecinne O.o ale jeśli tak to spokojnie, wszystko się polepszy w pierwszym rozdziale :3 Wesołych świąt! :*
Werana? Serio?! XD Rozwaliłaś mnie tym! xD Jezuuuu Kocham Cie! :* Że ci sie chciało to napisac! Jeny Kocham cie strasznie! :* Rozdzial wspaniały!
OdpowiedzUsuńHahahah bardzo, bardzo mi się podobało! Mam nadzieje, że będziesz kontynuowała to opowiadanie, bo bardzo przypadło mi do gustu :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Czarna
Wszystko się polepszy w pierwszym rozdziale :7Wesołych świąt! :*hw
OdpowiedzUsuń